Koniobijcy(kawałki)2

Autor: Michał Krawiel, Gatunek: Proza, Dodano: 28 stycznia 2011, 15:54:54, Tagi:  krawiel emo rozpierdol

3.Wychodzenie 2

 

Krawiec. Tomek, Paweł i ja. Usiedliśmy w ciężkim pokoju. Oprócz nas było jeszcze około piętnastu osób. Wsadzeni w ten pokój, który jak reszta w tym mieście ma cienkie ściany. Takie, które spokojnie możesz rozjebać przy pomocy ręki. Nogi. Głowy. Może nawet pierdnięciem. Nie poznaje nikogo spośród tych ludzi. Choć tam przy oknie jakby Natalie Portman ze Scarlett Johansson mignęły. Czuję gandzię. Dostaję skręta. Wiem już, że tego mi brakowało. Na razie czekamy na jakieś ustalenia. Widzę, że może więcej osób ode mnie nie wie o co kaman. Może nie tylko ja wylądowałem w nogą w jakimś śmierdzącym gównie. Pamiętam zebrania na studiach, w podobnych obskurnych melinach. Rozmawiało się wtedy o książkach i czekała, żeby wyrwać jakąś licealistkę. Z wiadomych przyczyn oczywiście. Ogromne ilości tytoniu. Teraz tak samo, tylko pewnie cel jest zupełnie inny. Vela wychodzi. Zaczyna znowu po plsku, jakby wszyscy kumali. Język rewolucji angielskiej z grupy języków zachodniosłowiańskich.

-Mamy już wszystko czego potrzebujemy. Cała Cowley jest nasza. W każdej chacie mamy człowieka, czyli większość agencji pracy jest obczajona- robi pauzę. Widocznie jest całkowicie przygotowany do wystąpienie, która ma nas porwać. Mnie już mało rzeczy jest w stanie porwać. Bardziej przestraszyć. Znudzić. To są naturalne reakcje. Obserwuje twarze w pokoju, jak średnie znaczki w klaserze. Nie porywają mnie. Scarlett i Natlie gdzieś zniknęły. Tak naprawdę, to mnie to nie jara, bo i tak oni wszyscy mieszkają we mnie. Spotykamy się w płucach i jaramy z nich trawę, jak z wielkiego wiadra.

-Mamy plan, dzięki któremu wszystko się uda i będzie o nas głośno. Taki mały 11 września- co on pierdoli. Będą porywać latawce i wypierdalać je w oknach uniwersytetów w Oxfordzie? Jakiś nonsens. Ja się w to nie bawię. Nie ma szans. I wstaję, żeby wyjść. Mijam tych wszystkich, których mam w sobie i idę do drzwi. Nawet nie muszę się przeciskać, bo wszyscy są w niezłym szoku. Już niedługo piątą pięćdziesiąt osiem. Mój czas na nowy lajf. Kupie sobie bilet do polski. Wrócę i będę zadowolony. Taki mam plan. Jebać to wszystko. Wsiądę w autobus i pojadę na lotnisku w Luton. Wychodzę po prostu.

Przede mną staje Samoańczyk wysoki na dwa metry i mówi płynną angielszczyzną:

-Noł łej mejt. Goł bek end lisen. Ołkej?- nie sram żarem i próbuję go wyminąć. Zły pomysł, bo czuję jego łapy na moim ramieniu. Boli. Kurwa boli. Nagle, kiedy już jestem na talerzu i piszczę z bólu. Puszcza mnie. Dziwne odpszcza. Obracam głowę i widzę przyzwolenie w oczach Veli.

Wchodzę na pierwsze piętro po schodach. Idealnie podobny do wszystkich innych chat układ. Słyszę dubstepy cicho grające. Wchodzę do pokoju. Pokój jest mały. W środku stoi nieduże łóżko. Poza tym białe biurko, a pod oknem prowizoryczna szafa. Taki szkielet z białym płótnem zamiast desek. Na ścianach jest sierpniowa wilgoć. Muzyka leci z małego odtwarzacza mp3, który jest podłączony do komputerowych głośników. Zupełnie jakbym już kiedyś w tym pokoju był,. Mam wrażenie, że tu mieszkałem. Wszystko mi się już jebie w głowie. W pokoju przy oknie, takiej małej szczelinie siedzi kobieta. Jest bardzo drobna. Wyglądająca prawie jak nastolatka. Na pewno jest jednak kobietą, czuję gotowość jej narządów rodnych. Zapach jej pofałdowanej pochwy. Feromonów które zbierają się w zagłębieniach obojczyków. Tak jakbym przyłożył teraz mój nos do jej szyi, to byłbym w polsce. Byłbym w domu. W środku czuję się dobrze. Tylko tam.

-Haj, aj Majkel. Łots jot nejm?- muszę pogadać. Naprawdę nie widzę już innej możliwości.

-Nie wysilaj się jestem Asia. Polka. Nie musisz mówić do mnie po angielsku, logiczne- to jest jakieś szaleństwo już. To już jest zabór polski- masz fajki? Mi się skończył, a nie chcę mi się iść na stację- wkładam rękę do kieszeni w swojej bluzie z kaptrem. Czuję pogniecioną paczkę szlugów. Tego nigdy mi tu nie brakowało. Cały czas polskie klepsydry. Palenie zabija.

-Masz, ale są mocne -podaje jej z ręki szluga. Taki cholerny zwyczaj z Wysp.

-Dzięki, mam dzisiaj zły dzień. Nie za bardzo mam na cokolwiek ochotę. Nawet spać mi się nie chce

-Rozumiem cię dobrze. Ja też mam jakiś gówniany dzień. Pełen dziwactw. Nawet to, że teraz tu siedzisz, to nie jest normalne. Skąd jesteś? Długo tu siedzisz? Sorry, że tak dużo mówię, ale tak już mam- wylewam z siebie zdania. W środku mieszkańcy poszli spać. Tylko ja w swoim penisie siedzę. Patrzę na te przeklęte samoloty i nie mogę zasnąć. Zupełnie jak ona.

-Przyjechałam do brata. Paweł, chyba go poznałeś. I tak siedzę, bo oni na razie się nie ruszają. Miała być Kalifornia a jest Meksyk. Trochę wszystko im się pojebało, wiem o tym. Nie chcą mówić, ale chyba zrobili coś złego. Teraz też chcą znowu coś takiego zrobić. Boję się o nich. Też dużo mówię. Przepraszam. Czasami czuję się jakbym była cały czas na spidzie, tak dużo mówię. Jakbyś mnie nie rozumiał, to mów- rozumiem i siadam na łóżku. Staram sobie przypomnieć dlaczego tak mi się kojarzy. Szukam jej piersi w tym świetle. Łapię je wzrokiem. Drobne. Delikatne. Schowane między ramionami. Pali bardzo szybko. Co chwilę podpalając swoją twarz. Ma lekko zapadnięte policzki. Cień chowa się w jej ostrych kościach policzkowych. Ciekawe w czym chujowość jej dnia się objawia. Może zostawił ją facet. Może też zgubiła portfel, a później wszystko potoczyło się jak u mnie. Naprawdę chciałbym, żeby miała tak bardzo źle jak ja i tak samo mocno chciała wrócić do domu. Wiem, że to brutalne z mojej strony. Patrzę jak pali i zdaje sobie sprawę, że nie spałem z kobietą odkąd wyjechałem z polski.

-Co się dokładnie stało? Dlaczego masz zły dzień. Noc czy też ostatnie dni? Jeżeli t ciebie krępuje i nie chcesz mi opowiadać, to okej. Zrozumiem- mieszam się trochę, bo może odmówić. Dostaję erekcji, krępuje mnie to, bo ona jest smutna.

Komentarze (3)

  • Dopadłam tego odcinka sądząc, że to będzie kontynuacja poprzedniego i doznałam zawrotu głowy. Nie wiedziałam gdzie jestem. Na emigracji? Tylko że wtedy opowiadanie jest z serii ;znacie, znacie? no to posłuchajcie. Było już, oj było i to nie raz.

    Nie jestem broń boże purystką klawiaturkową, ale radziłabym jednak sprawdzać tekst i umieszczać odpowiednie literki na odpowiednich miejscach, bo kalekie słowa rozpraszją czytelnika

  • Szkoda że nie można edytować,bo tekst dobry ale drobne literowe błędy zżymają.

  • Ocho. Mnie samej się omsknęło 'rozpraszają'.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się