Koniobijcy(kawałki)

Autor: Michał Krawiel, Gatunek: Proza, Dodano: 20 stycznia 2011, 10:09:37

PLN 01

 

Taboret przyjechał tu z okolic Rzeszowa. Zastanawiałem się kiedyś jak można mieszkać w Rzeszowie. Jak można mieszkać w mieście, o którym wiem tak mało. Prawie nic. Do tego jak można mieszkać gdzieś pod tym miastem? Rzeszów wyobrażam sobie jak skrzyżowanie Grudziądza, Bydgoszczy i parku w bylejakim mieście w Polsce. Trochę zieleni, kilka placków blokowisk. Do tego jakieś średniej jakości centrum handlowe i jakieś stare kamieniczki. Takie, które przetrwały wojnę i bycie urzędami po tejże wojnie. Oczywiście główna ulica musi się nazywać Warszawską, bądź tu może to też być Lubelska. Taka główna droga przechodzi później w drogę krajowa i łączy taki Rzeszów z Lublinem, czy też z granicą. W parkach siada się w ciepłe letnie wieczory i rozmawia o ciepłych i wilgotnych cipkach. Rozmawia się o tym, że chce się wyjechać na zachód. Pracować za funty i ruchać wszystkie te laski o innym kolorze wzgórka łonowego. Potem zapija się to wszystko piwem i wraca pod swoje klatki schodowe i wchodzi po schodach na wszystkie możliwe w Rzeszowie piętra. Śpi się i wstaje rano. Do szkoły. Do pracy, za którą dostaje się złotówki. Pod takim Rzeszowem jest mnóstwo małych miasteczek. Tak mi się wydaje. W jednym z nich mieszkał Taboret. Przyjechał tu jakiś miesiąc przede mną. Od razu trafił do Ox. W sumie to nie wiem kto go tu ściągnął. Nie wiem w ogóle jakim cudem trafił akurat na Świętą. Ja tu trafiłem przez niego w zasadzie. Kiedy się poznaliśmy było zajebiście, bo nie płaciliśmy wtedy podatku. Można było wyciągnąć całkiem niezły hajs. Można było za to kupić sobie fajniejsze ciuchy niż, te ze sports worldu. Pardek kupił sobie wtedy nawet pleja. Pardek pracował przez jakiś czas z nami. Złoty czas teachersa i gry w kosza. Szczęście nowicjusza po prostu. Nie co teraz, gdy o prace tak ciężko jest, że trzeba stać pod agencją i to nie oni Ciebie proszą czy może przyjdziesz jutro do roboty. Teraz to ty prosisz ich. Nawet o jakieś gówniane kelnerowanie, na które wcześniej byś nie spojrzał. Wcześniej było się pracownikiem przemysłu. Industrie.

 

OX4 02

 

Ox o tej porze jest mało przyjaznym miejscem. Bez tego pomruku fabryki jest tu przeraźliwie chłodno. Szczególnie w tej części miasta. Gdzieś pomiędzy imprezową częścią Cowley a fabryką i wielkim magazynem na wschodzie. Lepiej jest już po 6, kiedy samoloty lecące do Londynu przelatują nad miastem. Później rusza fabryka i jej pomruk uspokaja. Fabryka samochodów jest marzeniem każdego Polaka. Największe pieniądze, które gwarantują szybszy powrót do domu. Do Rzeszowa, Elbląga, Ostródy, Olsztyna, Bydgoszczy…

Zaczął padać deszcz. Delikatna jego odmiana. Miękka jak sflaczałe piersi. Nałożyłem kaptur i odpaliłem kolejnego papierosa. Co wtorek można kupić karton fajek za dwadzieścia funa od polskich kierowców. Ile razy zastanawiałem się czy nie zapytać czy nie mogę się z nimi zabrać. Zostawiłbym w pizdu całą Wielka Brytanię za sobą i wrócił do domu.

 

PLN 02

 

Tak samo jak kilka miesięcy wcześniej zostawiłem Polskę. Wsiadłem wtedy w autokar pod hotelem i dzień później byłem już tu. Śnieg wtedy padał. Zasypał całe miasto na północy Polski. Calutkie. Zaczął padać kilka dni przed wyjazdem. W dzień zakupu biletu. Trochę odkładanego zakupu, bo w sumie podświadomie przeciągałem wyjazd. Tak samo teraz przeciągam powrót do domu. Wysiadłem na Victorii.

 

Victoria Coach Station 01

 

-Gdzie jedziesz dalej?- pyta koleś z busu i zamawia browar. Ja mu odpowiadam, że Ox przede mną tylko. Zamawiam piwo również i czekam na Janka, żeby mnie odebrał. Koleś z usu ma pracować na lotnisku i czeka na ludzi, którzy maja go odebrać. Pijemy piwo.

- Jak stoisz z angielskim, bo ja kiepsko- tak mówi. Ja odpowiadam, że jest okej. Dogadać się dogadam i za miesiąc powinno być prawie płynnie- takie miałem życzenie. Żeby używać tego języka na tyle płynnie, żeby wypełnić aplikacje do pracy. Albo podanie o urlop. Zrobić cokolwiek z tym językiem. Tematy się kończą. Nie wychodzą poza pytanie o stawki i miejsca pracy. Zawsze tak jest. Po pierwsze gadzinówka. Pięć i pół, to wygląda bosko. Można za to zrobić zakupy. W Polsce przez dwa tygodnie pewnie robiliśmy kosztorysy. Kalkulator i obliczanie. Później porównanie tygodniowej pensji angielskiej i pensji matki miesięcznej. Później dodawanie do tego pensji ojca razem z zasiłkiem i odejmowanie, dodawanie i mnożenie. Na koniec dzielenie i planowanie odkładania. Pytania o to ile będzie kosztowało mieszkanie i ogólna kalkulacja. Po dwóch tygodniach oddam dług rodzicom, po trzech tygodniach kupie sobie ipoda. Po miesiącu zakup wyjebanego notebooka. Później zaczynamy odkładać na ziemie pod dom w Polsce. Kiedy po półtorej miesiąca już odłożymy na ziemie, przyjdzie czas na odkładanie na budowę rezydencji. Takiej z basenem i lądowiskiem na prywatny helikopter. Na ten helikopter przyjdzie czas po miesiącu trzecim. W międzyczasie zakup nowej audicy. Na koniec ciuchy. Najdroższe. Harods w Londynie obkupię z najnowszych kolekcji.

 

OX 4 03

 

Zapomniałem już jak smakuje praca. Zakupy w najtańszym sklepie z żywnością. O pizzach z tesco nawet już nie marzę.

Wyszedłem z pubu i zostawiłem tam kolesia z busu. Wymieniliśmy się numerami. Nigdy nie zadzwonił. Ja też. Tak samo jak nie kupiłem sobie audicy.  

Komentarze (4)

  • Gorzki tekst. Samo życie.

  • Bezradność i zagubienie w życiu jest przeraźliwie smutne.

  • Gorzko, no ale niestety prawdziwie. Mniejsze lub większe nieszczęścia, radość z picia browarów wieczorami po robocie i czekanie na piątek czy sobotę, żeby nareszcie zalać robaka. Tak uroczyście, aż do zapomnienia. Skręca mnie na samą myśl o przemysłowych miastach w Anglii, High Street'ach odbitych z góry na dół, jak pieczęć, aplikacjach, księgach czekań i bielonych zębach. Rzeczywistość skrzeczy. W sumie czytałem to trochę, jak reportaż, smutny bardzo. Dla pocieszenia: Rzeszów nie taki szary, jak go malują. Millenium Hall stało i stało, ale już trochę temu budowa znowu ruszyła z kopyta.

  • "Zostawiłbym w pizdu całą Wielka Brytanię za sobą i wrócił do domu."

    marzenie każdego emigranta

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się